Eugeniusz Namsler


Eugeniusz  Namsler choruje na raka płaskonabłonkowego dna jamy ustnej z przerzutem do węzłów chłonnych.

Nasza historia z ,,NIM” zaczyna się w styczniu 2016 roku. Mąż odczuwał dyskonfort pod językiem. Udaliśmy się do stomatologa gdzie zostały przepisane mu maści a następnie antybiotyki. W nie długim czasie pojawił się powiększony widoczny gołym okiem węzeł chłonny na szyi. Natychmiast udaliśmy się do Akademickiego Centrum Stomatologii, gdzie został pobrany wycinek z dna jamy ustnej, który po badaniu histopatologicznym okazał się nowotworem, a powiększony węzeł chłonny na szyi był już jego przerzutem.

04.02.2016 – dzień sądny dla nas wszystkich. Pierwsza wizyta na onkologii. Po długiej rozmowie z lekarzem czego możemy się spodziewać, jak będzie wyglądało leczenia i na co możemy liczyć zostało wystawione nam skierowanie do przyjęcia na oddział. 14.03.2016 pierwsza wizyta na oddziale gdzie została mężowi podana pierwsza z 6 cykli chemioterapii (Cisplatyna i 5 Fluorouracylu, w celu zmniejszenia guza na szyi, aby go operować). Chemioterpia zakończyła się 10.08.2016 roku. Na dzień 26.08.2016 roku dostaliśmy skierowanie na badanie tomografii głowy i szyi. Wynik badania TK – z uwagi na bardzo duże ryzyko zabiegu operacyjnego, operacja jest niemożliwa. Kolejnym etapem w leczeniu męża była wizyta na tzw. kominku lekarskim gdzie lekarze zakwalifikowali męża do radykalnej radiochemioterapii. Od 5.10 do 30.11.2016 mąż przebywał na oddziale gdzie był napromieniowany fotonami X dawką frakcyjną 2Gy, oraz otrzymał 4 cykle chemioterapii wg schematu Carboplatyna. 21.12.2016 na kontroli lekarskiej dostaliśmy skierowanie na badanie TK (24.02.2017) wynik – obraz TK niejednoznaczny, w celu poszerzenia diagnostyki zalecono badanie PET-TK. 03.04.2017 rok wynik PET – aktywnie metaboliczna zmiana nowotworowa.  I w tym momencie stanęliśmy w miejscu. Nie wiedzieliśmy co zrobić, gdzie się udać . Z uwagi na dobrą kondycję męża lekarze postanowili zgłosić go do badania klinicznego. Kolejna nadzieja i chęć do działania. Mąż w badaniu klinicznym otrzymał tylko 4 cykle chemioterapii. Pierwsze dwa cykle dały nam nadzieję, było widać efekty- nawet sam mąż o tym wspominał. Niestety w trakcie 4 cyklu nastąpiła wznowa choroby. Lekarze zdecydowali odsunąć męża od badania klinicznego ponieważ tokstyczna chemia nie dawała oczekiwanych efektów a tylko wszystko pogarszała. Lekarze mając na uwadze upór i silną wolę walki moje męża postanowili podać mu najsłabszą z możliwych chemi czyli Metotrexat.

I co w tej sytuacji zrobić? Jedyne co przychodzi mi teraz do głowy to przysłowie ,,tonący brzytwy się chwyta”. Wspólnie z mężem i córką postanowiliśmy skorzystać z leczenia ekstraktami CBD i CBG. Po zapoznaniu się z metoda leczenia, jedyne co nas powaliło na kolana to cena – CENA ZA ŻYCIE MOJEGO MĘŻA. Niestety leczenie jest bardzo kosztownie, nie jest refundowane przez NFZ. Środki które posiadamy nie wystarczą nam na długie konieczne leczenie.

Nie pozostaje mi nic innego jak z tej strony prosić Państwa o pomoc finansową. W tym przypadku każda złotówka jest na wagę złota. Prosimy też o udostępnianie żeby jak największa ilość osób wiedziała o naszej zbiórce.

W IMIENIU MOIM, MOJEGO KOCHANEGO MĘŻA JAK I CAŁEJ RODZINY DZIĘKUJEMY ZA POMOC I WSPARCIE.

Zbiórka Publiczna

 

Facebook